O podziałach

Na spotkaniu po latach dochodzi do zderzenia. Kolega bowiem wsparł dobrą zmianę, ja się z kolei zradykalizowałem na kierunku LGTB.

Na początku obchodzimy się ze sobą jak przez bibułkę: a co tam u ciebie? a co tam u tego, jak mu tam było? a czy masz kontakt z? gdzie pracujesz? jak zarobki? jak zdrowie? I prawie nam się udaje prześlizgnąć przez kontrowersje, bo w końcu jesteśmy ludźmi kulturalnymi, po wielu kierunkach studiów, którzy dodatkowo wiele piw w czasach sprzed podziałów wypili i polityka nas nie skłóci. Pilnujemy się, pilnujemy, nie podejmujemy tematów aktualnych, obchodzimy szerokim łukiem światopoglądy, a jednak pod koniec spotkania bach!, szwy dobrego wychowania puszczają.  Do rękoczynów na szczęście nie dochodzi, ale złośliwe ciosy zostają zadane.

Mimo wszystko jednak uważam, że lepiej zostać lewacką szmatą, niż usłyszeć, co zdarzyło się koleżance siedzącej obok, że się strasznie posiwiało…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.