O podziałach

Na spotkaniu po latach dochodzi do zderzenia. Kolega bowiem wsparł dobrą zmianę, ja się z kolei zradykalizowałem na kierunku LGTB. Na początku obchodzimy się ze sobą jak przez bibułkę: a co tam u ciebie? a co tam u tego, jak mu tam było? a czy masz kontakt z? gdzie pracujesz? jak zarobki? jak zdrowie? I […]

O białych zeszytach

Wrzesień należy do moich ulubionych miesięcy. To pozostałość z czasów szkolnych, kiedy szło się w nowy rok z świeżym ładunkiem w plecaku i głowie.  Nowe zeszyty, nowe ołówki prosto z Chin, pachnące jeszcze farbą drukarską książki, czysta, nieskalana tarciem gumka-myszka… Jakie to wszystko każdego września było obiecujące! No, w tym roku to będzie inaczej – […]

O tym, że stoi na stacji lokomotywa

Plan był taki: wysiadam na stacji Hranice Mesto, mimo rozpadających się sandałów i biegunek w szybkim tempie zwiedzam to mesto, obfotografowuję je, a następnie idę na dworzec Hranice Hlavní Nádraží, skąd jadę do Ostrawy, skąd jadę do Czeskiego Cieszyna, skąd idę do naszego Cieszyna, gdzie mam nocleg i punkt sprzedaży kabanosów. Idę spać, a na […]

O siedmiu dniach oszczędności

W Czechach padłem ofiarą własnego sknerstwa. Skoro zdecydowałem się na „jizdenkę na leto”, czyli promocyjny bilet wakacyjny, obowiązujący w kolejach czeskich przez siedem dni, w grę nie wchodziło dni pięć, ani nawet sześć, ale dokładnie wszystkie siedem. A i w ciągu tych dni tempo było takie, jakbym zamierzał do cna wydoić całą Republikę Czeską. Mimo […]

O jedzeniu, piciu i sikaniu

Jak ci Czesi to robią, że dosłownie wszyscy wyglądają jak intelektualiści? Nieważne kelner nie kelner, konduktor nie konduktor, dosłownie każdy, o zawodowych intelektualistach nie wspominając, sprawia wrażenie jakby na śniadanie połknął dwa Hrabale, pół Kundery i popił wszystko Havlem. Nawet ten robol wygląda tak jakby po godzinach robił w przypisach do Szwejka! Nawet ten dresiarz, […]

O sralinkovej ganiačce

Byłem pewien, że po tylu dniach osłuchałem się z językiem czeskim i nie robi on już na mnie specjalnego wrażenia. Tymczasem okazało się, że w kolejce do zwiedzania pałacu stoję sam jeden. I specjalnie dla mnie, indywidualnie niejako, pani przewodniczka wykona oprowadzanie. To co było więc do zniesienia w tłumie, solo było nie do przejścia. […]