O wychodzeniu z koszmarów

Śniło mi się, że dalej, niestety, pracowałem w urzędzie. Tym razem jednak wylądowałem w Kancelarii Rady Ministrów. O piętnastej trzydzieści zorientowałem się, że choć wszyscy przebierają już nogami do domu, nikt nie ma odwagi się ruszyć pierwszy. A mi się właśnie przypomniało, że mam zaraz psychoterapię i jak nie pójdę to i tak zapłacę. Kurwa… […]