O psychomelodramie

Wystarczyło się tylko pochwalić zakończeniem terapii, żeby nazajutrz wróciło choróbsko latami leczone. Wczoraj taki mądry: nie, nie, ja już nie potrzebuję wizyt, nastąpiło bowiem przecięcie pępowiny, odseparowanie, powstała, proszę ja ciebie, wewnętrzna instancja doradczo-wspierająca, pojawił się dystans, nastała równowaga i takie, że tak powiem, zdrowie, że ho, ho! Tamta pani nie jest mi w ogóle […]

O wychodzeniu na ludzi

Na zjeździe klasowym wszystko zostało mi przypomniane i wypomniane: A pamiętasz, jak przyjechałeś do mnie na wieś i paradowałeś w krótkich spodenkach, krawacie i grubym tomem Kafki po pachą? A pamiętasz, jak na kartkówce z chemii narysowałeś kobietę z owłosionymi nogami i pani się zdenerwowała? A pamiętasz jak facet od muzyki krzyczał na cały szkolny […]

Nie o kremówkach

Jednym tu i ówdzie przybyło. Innym tego lub owego ubyło. Pozornie niepodobni, przybici bagażem życia i doświadczenia, wydawali się obcymi z odległych galaktyk. Wystarczyło jednak, że się odezwali, a okazało się, że się nic nie zmieniło. Ewa zarżała tym samym sopranoaltem jak przed maturą. Złoty podniósł mnie do góry i omal nie rozdarł, jak dwadzieścia […]

O tym, że jeszcze pół godziny, proszę!

Tyle było paskudnych myśli, tfu, tfu!, o natychmiastowym trzaśnięciu drzwiami i zgaszeniu światła. A teraz, gdy mi się pralka zapaliła żywym ogniem i powstała realna szansa na przejście w stan skwarki, zadrżałem… Nie!!! Tylko nie teraz, kiedy właśnie zapowiadają się przygody ciekawe i liczne. Nie przed Chorwacją! Nie przed zjazdem z okazji dwudziestolecia matury! Nie […]