O tym, że szlachta wraca do Śródmieścia

Zamkli Obory. I bardzo dobrze. Nie może być tak, że suweren pisze powieści na szafce w kuchni, pomiędzy obieraniem ziemniaków i myciem podłogi, słuchając uciążliwego skrzypienia łóżka i awantur za oknem, a pseudointelektualiści z poprzedniego rozdania byczą się w pałacach, do których nawet jeśli nie jesteś w gumiakach wejść nie można, bo u wejścia tablica […]

O zbrodni i karze

Weź teraz, człowieku, idź do biblioteki! Wejdziesz z książką, wyjdziesz w trzech torbach. U mnie w mieście też siedział taki poczciwina w okularach, co to ani nie przeklnie, ani nie wypije. Gdy się do niego zaszło i prosiło, żeby coś polecił, nieśmiało trzepał rzęsami i dla pokrycia zakłopotania tłumaczył zawiłości katalogowania zbiorów, zasady przeprowadzania skontrum, […]

O niezastąpionych

Wszystko trwa prawie cztery godziny. Przez ten czas śpiewaczka już całkiem ochrypła, dyrygentowi ręce osłabły, puzoniści, waltorniści oraz różni inni trębacze sczerwienieli i spuchli. A i nam, siedzącym na widowni, dłonie odmówiły posłuszeństwa od nie tak znowu rzadkich oklasków. On ma w całym przedstawieniu tylko jedno uderzenie talerzami. Mógłby w tym czasie wyjść zapalić albo […]

O tym, że pora na browara

Niczym Ferdek Kiepski szukam aktualnie jakiegoś pomysła. Chodzi o to, żeby zająć się czymś, co nie będzie związane z jakimkolwiek ludzkim kontaktem, bo on mnie stresuje, zbytnio obciąża i upokarza. Wiadomo, że w takiej sytuacji odpada dziennikarstwo, aktorstwo i oczywiście Urząd. Co zostaje? W pierwszej chwili czepiłem się myśli, żeby zostać kierowcą tira. Praca całkiem […]

O pustce po Aniele Stróżu

Kończąc terapię przed laty, umówiliśmy się z terapeutką, że jakby co, mam dzwonić. Szło jednak świetnie, więc nie trzeba było marnować impulsów. Pani Krysia nie była mi potrzebna do deklarowania, co czuję, przed czym uciekam, do czego nie mam dostępu. Nie była przydatna ani do ustawień hellingerowskich, ani do psychodramy. Wszystko to jednak żarło, żarło, […]