O księdze kondolencyjnej

Niektórzy z naszego grona już odchodzą na tamten świat. Na szczęście są na fejsbuku, więc będą żyli wiecznie. Wszyscy im dziś piszą, że szok i niemożliwe, że będzie im ich brakowało, że leć ptaszyno, wolny ptaku do nieba, zajmij miejscówe przy browarze, wkrótce się spotkamy. Zastanawiam się, co by mi napisano, gdybym, nie daj Bóg, […]

O potrzebujących

Jakoś po tym wszystkim zachciało mi się zostać działaczem. Dość już udziału w podejrzanych akcjach „Nie dla niskich temperatur w czerwcu” i „Żądamy cen czereśni w cenie truskawek”, na które nawet jakby człowiek chciał wyjść, to nie może, bo nigdzie nie podali miejsca zbiórki. No, dobrze, ale co ja miałbym jako działacz robić, do czego […]

O transparencie

Jest rok 2007. Miejsce akcji: szpital psychiatryczny. Jeden dysfunkcyjny mówi do drugiego: – A tobie co? – Załamanie nerwowe… – Co się stało? – Zawód miłosny… – Co, laska cię, he, he, zostawiła? – Wcale nie powiedziałem, że to była dziewczyna. Po długiej, bardzo długiej chwili: – To wy też? Tak, my też. Nie jesteśmy […]

O Paradzie

Normalnie to opłotkami, po ciemku, z tyłu. Niewidzialni, zastraszeni, bez możliwości płynięcia głównym nurtem. A dzisiaj szeroko ramiona, wysoko czoła, piersi przed siebie. My środkiem alej, oni tym razem w kącie. Oni do nas „wypierdalać!”, my do nich „chodźcie z nami”. Bo też dla wszystkich tu miejsce. Dla największych dziwaków, dla najśmielszych przebierańców. Ci zresztą […]

O kołysance

Esemesa zaczynającego się od słów „ty mały, tępy, jebany gnoju…” czytam od tygodnia po kilka razy dziennie. Nie dlatego, że mam jakąś niezdrową potrzebę mentalnego bicia się po twarzy. Nie po to, żeby się upajać własnym obrzydzeniem do świata. Nie, po prostu sprawdzam, czy mi się to wszystko nie przywidziało, czy czegoś sam nie wymyśliłem? […]

O sztuce ulicy

Wymyślony z Rumsztyk program artystyczny, dobry na tamte czasy, w tych by się nie sprawdził. Wystarczy przejść się po warszawskich placach w słoneczny weekend, żeby zobaczyć co jest popularne. Jeden człowiek na przykład gra w tenisa. Sam ze sobą. Bierze zamach, odbija piłkę. Bierze, odbija. Bierze, odbija. Inny wali w nogi od krzesła. Jaki to […]

O niewystawionym na Starym Mieście w Warszawie przedstawieniu baletowym i innych niezaistniałych historiach

Wzięli nas z Rumsztyk za małżeństwo. Tymczasem tylko same proporcje między nami skrajne. Przecież Rumsztyk jest dwa razy taka jak ja. Nie to, że jest jakaś specjalnie gabarytowa, bo nie jest. To raczej ja jestem niewyrośnięty, przykurczony, karłowaty. Proszę powiedzieć, jak w takiej sytuacji miałoby wyglądać nasze pożycie? Gdyby do mnie krzyknęła w sprawie niewyniesionych […]

O ławce

Rumsztyk tylko wylądowała, tylko usiadła na ławce przed blokiem, a już całe osiedle było jej. Siwy Wąsaty, który przez trzy lata nie zamienił ze mną zdania, od razu się przysiadł i opowiedział historię centrali rybnej, gdzie sprzedawano na zeszyt piwo. Dowiedzieliśmy się też, spod jakiego numeru wywieziono ciało wprost z klozetu, kto jest winny pieniądze […]