O spadku

Małpa z Poznania, wiercąc się i gramoląc, zbiła figurkę. Trochę na nią nakrzyczałem, podąsałem się, ale w końcu wyrzuciłem skorupy. Zresztą brzydkie to było. O mało jednak zawału nie dostałem, kiedy po dwóch latach, zwiedzając sobie jak gdyby nigdy nic muzeum ćmielowskie, przeczytałem: jaszczur mały, 1956 r., proj. Hanna Orthwein. A normalnie szlag mnie trafił, […]

O Ple-Ple

Moje mieszkanko, gniazdko i grobowiec w jednym, za chwilę mnie wykończy! Jest idealna pogoda na czytanie powieści w poduchach, opatulanie się kocykiem i siorbanie herbaty z kubka, które, gdy niepokojąco opadnie adrenalina, zawsze można podkręcić doniesieniami z ukraińskiego frontu. Jest najlepszy czas na rozmarzanie się i snucie planów na po roztopach. Wystarczy rozkręcić kaloryfer na […]

O tym, co się może wydarzyć (i nie wydarzyć) w kuluarach

Przed pierwszym w życiu spotkaniem z czytelnikiem mam wiele obaw. Bo choćby nie wiem jak szczegółowo został opracowany plan odczytu, zostają jeszcze rozmowy kuluarowe, do których przygotować się nie sposób. Może się zdarzyć, że będę nerwowo skubać serwetę, znacząco chrząkać i chwiejnym głosem zagajać o pogodzie. Jest duże prawdopodobieństwo, że kiedy już zacznę orację, popełnię […]

O tym, czy istnieje życie na chmurze tagów

Pierwszy zlot blogerów zapowiada się imponująco. Udział w nim wezmą dwie osoby (ja i Jasne Pierony) reprezentujące aż dwa województwa (moje i podkarpackie). Pierwszego dnia plan zlotu przewiduje: – protest pod Sejmem i spalenie kukły Konkursu na Blog Roku – złożenie projektu ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w internecie (dwa zebrane podpisy) – odczytanie hurtem wszystkich […]

O labiryncie

Wiem, że hejterstwo coś wysmażyło i opublikowało. Wiem, że na moim własnym blogu mnie obsmarowało, że w kalesonach chodzę jak nikt nie widzi. Niestety, nie mogę zabrać głosu i odpowiedzieć. Wcale nie dlatego, że jestem w epicentrum kampanii wyborczej, ale po prostu nie mogę się dostać do laptopa. Wspornik jest, umywalka jest, ale remontu nie […]

O całej prawdzie

O godzinie, której żaden najbardziej uczestniczący reporter nie jest w stanie sobie wyobrazić, czyli piętnaście po szóstej rano, wychodzi. Ubrany szalowo zwiewnie, kolejowoseksualnie. Zamek się mu nie zacina, ale za to zapomina kluczy. Wraca. Szal mu się wkręca w kółko od breloka. Po krótkiej szamotaninie wychodzi i biegnie na stację. O godzinie szesnastej wraca i […]