O siłach żywotnych

Taka pokusa. Przesiadam się właśnie na Wschodnim. Po drodze, między peronem czwartym, na którym wysiadłem, a siódmym, z którego zaraz wsiądę, mijam tablice informujące o odjazdach z peronów piątego i szóstego. Za chwilę – mryga zachęcająco ekran – odjeżdżają pociągi do Krakowa, Szczecina i Berlina. O Boże, a gdyby tak zamiast iść jak co dzień […]

O tym, jak trudno wyjść z trądu

Przychodzi wreszcie taki przełom chorobowy, kiedy człowiek ma dość leżenia, pokasływania, majaczenia, myśli ostatecznych, ze spisywaniem testamentu włącznie, kiedy ma powyżej uszu tego całego użalania się nad sobą jakby był widzem swojego własnego, najlepiej przedwojennego filmu o dogorywającej w niedostatku i opuszczeniu Stefci Rudeckiej. O, jak go swędzi pościel, jak w oczy kłuje tapeta! Jak […]

O tym, co wyskoczyło z urny

Powtarzam pani raz jeszcze, że w ogóle nie kandydowałem. O tym, że są jakieś wybory dowiedziałem się już w niedzielę, w przerwie reklamowej między „Naszym nowym domem” a „Ugotowanymi”. Gdyby nie to, przegapiłbym i nie poszedł, bo pogoda była paskudna, a program telewizyjny ciekawy… Ale skąd mam wiedzieć, jak to się stało? Mówię pani już […]

O fantasy

Odszczekuję wszystko, bo właśnie napisał do mnie kandydat. Do listu kandydat dołączył swoje zdjęcie urzędniczego everymana z przerzedzoną czupryną. Jest uśmiechnięty, ale nie nachalnie optymistyczny. Schludny, ale bez kłucia w oczy wyrafinowaną elegancją. Nazwisko ma słowiańskie, nudne. Kandydat jest aktualnym burmistrzem, a prywatnie prezesem spółdzielni mieszkaniowej. Kandydat ma wykształcenie, posiada dyplomy, lubi narty, motocykle, rolki, […]

O kiełbasie wyborczej

Postanowiłem się przygotować do wyborów samorządowych. W tym celu odpaliłem w przeglądarce z pięćdziesiąt stron, bo się okazało, że wszystkiego nie ma w jednym miejscu. Najsprawniej mi poszło z ogarnięciem kandydatów na prezydenta mego Miasta Stołecznego Rozkopanego. Wprawdzie połowy nazwisk w ogóle nie znam, druga połowa mnie denerwuje, ale mimo wszystko to było jednak tylko […]

Legenda o Czerze i Sku

Wszystko dlatego, że rzeka się rozmyśliła i nagle zmieniła bieg. I szlag trafił szerokie, świeżo wybrukowane arterie i dopiero co pobudowane z różnych średniowiecznych funduszy mury i fosy. Mosty nagle zawisły w próżni, fundamenty kolegiaty się zapadły, kupcy z kramami wynieśli się, place i ulice porosła trawa. Historia stołeczności była już gotowa, już rozpisana na […]

O rzeczy czarnoleskiej

Wieść niesie, że jak się usiądzie na kamieniu, który leży w miejscu tamtej lipy, człowieka natychmiast ogarnie natchnienie. I ani się obejrzy, a jeszcze w autobusie pierdyknie ze sto stron. Usiadłem. Przenikliwe zimno przeszyło mnie jak błyskawica. W gaciach mokro. Nieprzyjemnie. W drodze powrotnej nic się nie wydarzyło. Normalnie spanie, sranie, pierdzenie w siedzenie. Ale […]