O butach i kasztanach

Pod jednym względem poprzedni Urząd był lepszy. Nikt nie czytał bloga, więc mogłem sobie śmiało obsmarowywać wszystko. Bez krępacji pisałem o tym, jak się pies zesrał i jak wybuchła epidemia bakteriologiczna. O tym, jak zgubiłem buta w trakcie podróży służbowej. O upadku Wielkiego Wychowawcy i nieoczekiwanym wywyższeniu Wielkiej Świni. O myciu baneru (i nóg!), piłowaniu […]

O Sowie i przyjaciołach

Kolega z pracy (w rozmowie telefonicznej): Z większych newsów to Rzymski zapuścił wąsy. Najwyraźniej był na podsłuchu, gdyż w tej samej minucie wszystko wyciekło do mediów. Rozgorzała nie tyle debata, co publiczna pyskówka. Jedni zaczęli mnie popierać i podawać pozytywne przykłady (Małysz, Wałęsa, Piłsudski, Marian Koniuszko), inni obrzucili błotem i sturlali w stronę kupy kamieni. […]

O czym szumią knieje

W Górach Świętokrzyskich tak jak plączą się ze sobą szlaki piesze, tak nakładają się na siebie miejsca walk z różnych okupacji. Za tym kamieniem walczył oddział Langiewicza, a za tamtym, parę kroków dalej, ogromne starty ponieśli ci od „Ponurego”. Są też takie miejsca, jak na przykład to w okolicach Stołowej na niebieskim szlaku, gdzie AK-owcy […]

O caritas

Najwyraźniej tego dnia, kiedy przyjechałem do Kielc, wszystkich wypuścili z więzienia. Wystarczyło bowiem zrobić kilka kroków po wyjściu z dworca, a obstąpili. Najpierw jeden, potem drugi, trzeci i dziesiąty. Pożycz im, bo nie mają, za co dziś wrócić do domu. Bo, kurna, śniadanie samo tylko z rana im dali i bez żadnego pakietu na drogę […]

O gburiach-furiach

Wcale nie byłem obrażony, ale postanowiłem, że będę. Obrażonym jest lepiej. Nie muszą stać w upale, przestępować z nogi na nogę i w piątym rzędzie wysłuchiwać, wielkie mi halo, słów Obamy. Nie muszą się tłumaczyć z rzekomo przegranych wyborów czy odpowiadać na podchwytliwe pytania o używanie wulgaryzmów w rozmowach przy obiedzie. Wszyscy i tak się […]

O Codzienney

Jezus Maria, jest siódma rano. Już nawet nie chodzi o to, że ludzie chcą spać, a nie słuchać. Nie o to, że się drzesz na cały autobus. Nie o to, że pieprzysz trzy po trzy. Ale powiedz mi: co ty masz za znajomych, którzy o tej porze chcą gadać? Do Stanów dzwonisz? Ciotka Wanda właśnie […]

O niespodziankach

Żadnego spontanu, żadnej improwizacji. Jest plan, zapisany drobnym maczkiem w zwojach mózgu, więc się go trzymamy. Choćby nam miały się porobić odciski na dłoniach, choćby nam żyła w dupie pękła, nie odpuścimy. A co, jak mimo tego wychodzi inaczej? Złość, frustracja i obrażanie się nie wiadomo na co. Na pieniądze na przykład. Bo zostały szczegółowo […]

O klęczeniu na grochu

Koniec tego dobrego! Nie można ze mną rozmawiać w przewie między jednym autobusem a drugim, czekając pod Rotundą na spóźniającego się narzeczonego, kupując papierosy, woskując uda, sprawdzając widelcem twardość kartofli, jakbym był jakiś mało ważny. Nie można ze mną odbębniać kontaktu, o nie. Następnym razem, jak zadzwoni, nie odbiorę. I następnym też. Niech wie, że […]

O czym bez przesady

Mój pupil, Anna II, dogorywa już drugi tydzień. Leży na dnie, nie rusza się, nie reaguje. Pomyślałbyś, że właśnie ją szlag trafił. Trzeba od czasu do czasu włożyć rękę, poczęstować ją szturchańcem, żeby się zorientować, że za wcześnie na zastanawianie się, czy pogrzeb ma mieć charakter państwowy, czy jednak tylko prywatny. Wtedy bowiem podrywa się […]

O walce postu z karnawałem

No i po wypłacie. A wszystko dlatego, że pożyczyłem na basen sam od sobie, z tej kupki, co to jest na czarną godzinę, i musiałem oddać. Nie od razu jednak, bo najpierw próbowaliśmy ze sobą pertraktować. Pytam się: A co się stanie, jak oddam później? Odpowiadam, że już nieraz tak bywało, że obiecywałem, a potem […]