O niedostatecznym splendorze ciąg dalszy

Zresztą ci nieliczni co byli, gardłem nadwerężonym krytyką potwierdzają, że nie ma czego żałować. Rzymski kaszlał sztucznie, biegał w sposób przerysowany, papierzyskami rzucał niewiarygodnie. Dykcję miał marną, emisję głosu cieniutką. Mit jego scenicznej sprawności upadł i gdyby nie końcowe ukłony, które były zdecydowanie najmocniejszym punktem jego roli, ani o centymetr by się nie podniósł.

Poza tym przepiórki podano przeterminowane, a szampan szybko się skończył i nie dla wszystkich starczyło. Z zapowiadanych gwiazd reprezentujących elity polityczne i wojskowe, nie pojawił się na czerwonym dywanie nikt. Tym bardziej, że dywanu też nie było. Jednym słowem wysokie ceny biletów nie odzwierciedlały trudów poniesionych przez publiczność.

Słabe dwie gwiazdki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.