O symultaniczności

Pora odnotować pierwsze sukcesy na pływalni. Udało się przepłynąć tor! W poprzek.

Ewidentnie mam też predyspozycje do figur, gdyż cały czas wbrew intencjom robię kółka. Widać duszy artystycznej nie da się oszukać i nic tu nie pomogą nawoływania instruktora.

Byłoby jeszcze lepiej, gdyby nie szybkie tempo nauki. Jak już mi dobrze szło z deską i makaronem i nawet zamierzałem się w tym specjalizować, wręcz wyćwiczyć formę mistrzowską, padła komenda o ich odrzuceniu. Koniec z deską, koniec z makaronami, włączamy do pracy ręce. Tymczasem włączenie rąk zakłóciło dotychczasowy, z trudem osiągnięty etap. Zapomniałem, że trzeba oddychać i znowu zacząłem się topić.

Nie rozumiem: dlaczego nie można robić jednego, ale dobrze? Na przykład takie podpieranie się, jak instruktor nie patrzy, jedną pietą, to mogłaby być przecież nowa dyscyplina sportowa.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.