O próżności

Akcja pisania powieści zostaje jednak przesunięta na święty Michał, po żniwach. Nie będzie na razie kolejnych rozdziałów, a to dlatego, że do wielu obowiązków doszedł mi kolejny – przynajmniej godzinka w madżonga.

Rozrywka sama w sobie byłaby średnia, gdyby nie jej końcowy komunikat: Gratulacje! Wygrana! Najlepszy wynik!

Nic nie poradzę na to, że muszę choć raz dziennie usłyszeć fanfary.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.