O wielkiej i największej

Nie zabieram głosu w związku z wyborem selekcjonera kadry narodowej. Nie próbuję przeforsować swojej strategii przed meczem. Nie upieram się przy swoim, całkowicie wydumanym, składzie reprezentacji. I wcale nie dlatego, że ledwo odróżniam aut od cornera – to nie jest żaden argument. Choć już od sześć razy siedem wyciągam kalkulator, to liczyć umiem i jak […]

O audiencji

Urządzanie przyjęcia to jest jednak katorga. Dzwoni Magda, co przynieść do jedzenia. Najlepiej by wzięła ze sobą mozarellę, pesto, pomidory i zrobiła na miejscu grzanki… Nie! Wróć! Pewnie mało mam roboty i jeszcze tego mi trzeba, żebym musiał szorować piekarnik. Wystarczy, że wymyłem zlew z drugiej, niewidocznej strony, gdzie nikt nie zagląda, ale moi znajomi […]

O Genesis do Koryntian

A propos powieści. Znowu mam taki moment, że odzywa się we mnie mały Jezus, który siebie samego chce nawracać. Niczym leśmianowski przygłup w szatce z lnu, w sandale z dyskontu, we włosach nietkniętych ręką żadnego stylisty, przechadza się po polach przybródnowskich i oddzielając ziarno od plew, nawołuje: opamiętaj się! Bo cóżesz to chcesz dać światu, […]

O próżności

Akcja pisania powieści zostaje jednak przesunięta na święty Michał, po żniwach. Nie będzie na razie kolejnych rozdziałów, a to dlatego, że do wielu obowiązków doszedł mi kolejny – przynajmniej godzinka w madżonga. Rozrywka sama w sobie byłaby średnia, gdyby nie jej końcowy komunikat: Gratulacje! Wygrana! Najlepszy wynik! Nic nie poradzę na to, że muszę choć […]

O apetycie na bułkę z masłem podczas jedzenia pomidorowej

Scena wielce wymowna, smutno-śmieszna. Siedzimy z Małgośką (ale nie tą z Poznania, tylko inną) w barze mlecznym. Na stole obrus w biało-czerwoną kratę, na szyjach długaśne szaliki. Policzki zaczerwienione, ręce przemarznięte, w oczach astygmatyzm. Dać tu teraz Woody’ego Allena (ale tego śmiesznego, tego z filmów o neurotycznych okularnikach), niech kręci, gdyż właśnie grzebiąc w pomidorowej […]

O ogrodzie króla Marcina

Na imię ma Janette, ale używa bardziej pasującego do swojej osobowości Jasmine. Jaśmin, jak wiadomo, rozkwita nocą i ma delikatny, ale trwały zapach. A Janette, no cóż, jest takie banalne – kojarzy się z wszystkim, czyli absolutnie z niczym. Nie tylko z imieniem się nie godzi, ale z całym światem. Choć sama jest obrazem nędzy […]

O autopromocji (jest i zawsze będzie darmowa!)

W dobie powszechnego utyskiwania na fejsbunia, ograniczania postów z tysiąca do marnych 990 dziennie, straszenia, że jutro, najmilejsi, wychodzę, łapcie na mnie na poczcie, jak przy okienku dyktuję treść telegramu z ciekawym cytatem dnia – przecinamy dziś wstęgę naszego blogowego fanpage’u. Po okresie wyciszania się, wystrzelamy znowu z grafomańskiej petardy i multiplikujemy się. Kto wie, […]

O Gospodarstwie

Za jakiś miesiąc podobno mam mieć premierę w nowym, całkowicie realnym, projekcie teatralnym. I choć chciałem tego, przez dziesięć ostatnich lat jęczałem, że tylko pranie i zmywanie, i chodzenie do pracy, i dajcie mi, dajcie coś do grania, bo inaczej ocipieję, to teraz czuję się jak Mickiewicz po napisaniu pierwszej księgi „Pana Tadeusza”: – O […]

O cudownym uzdrowieniu

Moja przyjaciółka z Poznania od dziesięciu lat jest chora. Od dekady nie chodzi na dyskoteki, nie umawia się na randki, nie podróżuje. Nie udziela się też w organizacjach chorych, nie pisze rozpaczliwego blogu, nie czyta listów od bliskich w niedoli i cierpieniu. Nie ma na to siły. Jeśli silne skurcze nie zrzucą jej z posłania, […]