O Godzilli

Głupstewko, niewypał twórczo-artystyczny był niezauważalny dla nikogo, być może nawet dla mnie samego. Ja jednak, jak krótkowidz, który czego nie dowidzi, to sobie dopowie, musiałem wziąć do ręki mentalną lupę. Zrobił się z tego prawdziwy efekt motyla. Ścięło mnie z prostej drogi i walnęło gdzieś na pobocze. Zagrzebałem się po samą szyję w jakąś kupę […]

O jaskiniowcach

Znany od dwóch lat tylko z widzenia sąsiad wreszcie zebrał się na odwagę i przy niedzieli powiedział, co o mnie myśli. Padło słowo „jebany” i jeszcze coś na temat moich beznadziejnych spodni. I choć opinia rzucona z siłą kamienia łupanego specjalnie mnie nie zraniła, to jednak najwyraźniej uszkodziła mózg, skoro od tego czasu próbuję zrozumieć, […]

O chacie za wsią

Nie chodzę na otwarcia modnych sklepów. Nie wycieram się po prasie kolorowej. Nic nie mówię w wywiadach o ciążach i poronieniach, o depresji i zaglądaniu do kieliszka. Nie strzelam sobie sesji zdjęciowej z okazji narodzin potomka czy kupna apartamentu. Nie robię kina na rozkładówce dla dorosłych. Nie znajduje mnie matka na pierwszej stronie szmatławca jak […]

O brzozowym kuferku

Ostatniej nocy urlopu śniło mi się, że wybierałem sobie trumnę. Nawet w tak zasadniczej sytuacji wyszła ze mnie sknera, bo po dłuższym wahaniu zdecydowałem się na najtańszą opcję, z kory brzozowej. I nic nie pomogły ostrzeżenia konsultanta, że grozi to katastrofą już przy pierwszym ataku robactwa. A teraz mam wątpliwości… Bo jeśli z tym niebytem […]

O szalonym wynalazcy

Podczas wkładania walizki do pawlacza piękna, droga, kupiona w ekskluzywnym sklepie lampa modułowa rozsypała się. Następnie pozostawiona tak lekkomyślnie w beztroskim zwisie stopiła się do reszty przy zetknięciu z żarówką. Kilkanaście elementów za 200 złotych poszło z dymem i smrodem. Przyszło pójść po pomysł do głowy i wymyślić jakieś zastępstwo. Po otworzeniu różnych komór, przegród […]

O pożegnaniu gotyckiej dzielnicy

Nagle w samym środku Barcelony przestało mi się chcieć podziwiać wąskie uliczki Barrio Gótico, kontemplować Gaudiego, spacerować po słynnym deptaku i smażyć się na słońcu. Zapragnąłem wrócić do domu. Do szaroburego nieba odbijającego się w kałużach, do umordowanych rodaków niemających zielonego pojęcia o fieście. Do szalików i kaloszy. Jak babce w ciąży ogórka kiszonego, tak […]

O nocnych Polaków rozmowach

W naszym wycieczkowym gronie jest małżeństwo Chińczyków. Stanowią oni niemałą sensację, większą nawet, w co trudno uwierzyć, niż ja ze swoimi muchami, krawatami i nieskończoną ilością okularów słonecznych przewiezionych przez granice dzięki folii bąbelkowej. – Proszę powiedzieć, a czy taki chiński język jest trudny? – dopytuje się ktoś podczas kolacji. – Trudny. Najtrudniejsza jest pisownia […]

O niewygodach wędrowania

– A co taki smutny chodzi? – A co się nie odzywa? – A dlaczego taki zawsze z boku, nieintegrujący się? Przepraszam bardzo, ale już nie mogę się uśmiechać. Nie mogę już słuchać dowcipów, narzekań na jedzenie, wyrazów oburzenia i zdziwienia, że, Wiesiek, patrz, patrz, ale Murzyn, że szybko, Zosia, tam na pasach, patrz, patrz, […]