O wujciu Jaruzelciu

Nigdy nie przypuszczałem, że dopadnie mnie peerelonostalgia. A jednak. Nagle, nie wiedzieć dlaczego, staje mi przed oczyma włóczkowy pudel. Dawno temu siedział na telewizorze taki badziewny, śmieszny, zakurzony obok gałęzi sztucznego bzu w kryształowym wazonie i Maryjki z odkręcaną główką. A dziś, kiedy nie wiadomo, gdzie go szukać, coś chwyta za gardło. A termometr góralski? […]

O nowej starej baśni

Czy jak się już podłączyłem do youtube’a, podpiąłem moce twórcze do gniazda USB, nie będę musiał wychodzić z domu? Czy uczestnictwo w dominującym obiegu kulturowym, który eliminuje pośredników z procesu produkcji i dystrybucji, sprawi, że całkiem zdziwaczeję? Takie weźmy e-booki. Przyszłość niby. W księgarniach internetowych już właściwie teraźniejszość. Wiem, wiem, będą tego plusy: nie trzeba […]

O Sodomie i Gomorze

Ma rację Jacek Żakowski, kiedy w tych dniach namawia polskie elity polityczne na obejrzenie „Lincolna”. Inne czasy, inna sceneria, inny kontekst geopolityczny, a jakie wszystko podobne. Te same argumenty, przywołujące prawa boskie i naturalne. Ten sam zestaw szyderstw, który jest objawem, nie wiadomo, podłości czy głupoty. Te same wykrzywione w grymasie twarze, na których widać […]

O tym, jak zostać królem

Nie tylko żeśmy się sprywatyzowali, ale jeszcze rozszerzamy działalność. Do tekstów, dźwięków i głupich min dorzucamy wideo i robimy się na całego multimedialni. I to bez zabiegania o miejsce na multipleksie. Teraz takie są trendy. Majewski wychodzi z mainstreamu i schodzi do piwnicy. Smarzowski kręci telefonem długi metraż. Inny kolega, który chciał wejść w show […]

O spojrzeniu Melpomeny

Wyszła reżyser castingu i się upaja władzą. Nic niby nie może, bo przecież tylko wysyła te nasze nagrania ważniejszej od siebie osobie, ale im bardziej nie może, tym bardziej się upaja. Może cię nie dopuścić do kamery. Może ci dać rolę niemówioną, nieruszającą się wcale, wcale to a wcale na ekranie niewidoczną. Może cię uśmiercić […]

O rytuałach

A gdyby tak od razu, bez ociągania się, wziąć się za robotę? Sprawić, żeby, jak to mówią, zapaliła się w rękach? I zrobić wreszcie to co trzeba za jednym zamachem, a nie na raty? Potem można by spokojnie przebrać się znowu w szlafrok i resztę dnia guzdrać się w blokach startowych: sprawdzać pogodę długoterminową w […]