O Gehennie

Czy z tego można się wyleczyć? Może są na to jakieś tabletki, maści, może jakieś witaminy? Może trzeba brać jakieś zioła? Wbić gdzieś igłę? Poddać się elektrowstrząsom? Postawić sobie zwykłe bańki? Czego uderzająca dawka zapewni skórze grubość, a kręgosłupowi giętkość? Wystarczy chemioterapia, czy konieczny jest przeszczep? Czy potrzebne jest skierowanie? Czy to refunduje NFZ? Jak […]

O gladiatorce

Nie była przecież aż taką znowu pięknością. Według niektórych nie była  też specjalnie utalentowana. A jednak, jestem pewien, tych jej kilka gestów, spojrzeń, póz przetrwa wieczność. Chociażby to, jedno z najsłynniejszych, gdy staje nad otworem wentylacyjnym, a prąd powietrza unosi w górę jej suknię. Albo gdy oparta o mur, podciąga pod brodę kolana w ażurowych […]

O tym, że znachora na gwałt!

Resztówkę urlopu spędziłem następująco: – robiłem generalne porządki, – nadrabiałem zaległości w prasowaniu, – przyszywałem guziki, cerowałem dziury, – namaczałem, przepierałem. Gdy się okazało, że mimo wszystko zostało mi jeszcze parę dni wolnego, nie wiedziałem, co dalej z nimi zrobić. Much szyć się nie chciało, blogiem też jakby się chwilowo znudziłem. Początkowy szał na decoupage […]

O tym, dokąd mnie zaniosły Srebrne Trzewiczki

To było jak pielgrzymka. Wystarczyło przejść niebieski szlak, a ukaże się miasteczko ze śmiesznych snów, cel wyrzeczeń i poświęceń, mekka dowcipnisiów – Wąchock. Mapa pokazywała wyraźnie: cztery godziny w umiarkowanym tempie. Niestety, plany pokrzyżował lipcowy huragan, który drzewami zatarasował mi niebieski. Poskakałem zatem sobie, hop, hop, hop, po tej kupie drwa i odnalazłem, jak mi […]

Raz, dwa, trzy, Baba Jaga patrzy

To jest to. Cisza, samotność i wspaniałe widoki. Żadnej psiapsiółki, żadnego pitu pitu, żadnego proszę ja ciebie. Tylko ja i mateczka ziemia. Idealne rozwiązanie dla takiego odludka jak ja. Nagle, niewiadomo zza jakiej skały, zza jakiej świętokrzyskiej sosny, wyłania się ktoś i idzie za mną. Stuk, stuk, stuk. Łup, łup, łup. Próbuję przyspieszyć, on też […]