O opowieściach z krypty

Były trzy tajemnice Proszę Prince’a. O pierwszej wiedzą wszyscy. O drugiej też już ćwierkają wróble na co drugim dachu. Zresztą obie to obyczajowe pierdy-srerdy, uwagi niegodne. Za to o trzeciej, najstraszniejszej ze strasznych, nie wiedział prawie nikt. Nieraz wyobrażałem sobie taką oto scenę. Otoczony spadkobercami leżę na łożu śmierci: – Muszę wam coś wyznać – […]

O kinematografie

Jest na Bródnie kino. Nazwę nosi swojską, szeleszczącą. Żadne multi, srulti. Nie ma toalety na wysoki połysk, hipsterskiej obsługi i tej całej wielkomiejskiej atmosfery bywania. Ma za to widownię z kolumnami, niewygodne siedzenia i bilety w bardzo niewarszawskiej cenie. Niedziela. Popołudnie. Przede mną w kolejce starsza pani. Wyjmuje pieniądze, płaci, jakby chodziło o zestaw firmowy, […]

O nagrodach pocieszenia

Umykają kolejne szanse. Spodziewane wydarzenia kończą się na etapie zapowiedzi. Fantastyczne wytwory wyobraźni ostatecznie rozwiewają się nam jak fatamorgana. Eh… Jak to dobrze więc, że umiemy poprzestać na byle czym. To jest naprawdę niesamowite, że nowa deska do krojenia może cieszyć aż dwa tygodnie. A doskonale udrapowana sieć rybacka-baldachim, po wielu wymęczonych godzinach upinania, zakończonych […]

O eklezjastycznym tonie

Czasem doznaję takich olśnień, że już, już, prawie to mam, prawie wiem o co chodzi… Nie o pieniądze, nie o status społeczno-towarzyski. Nie o pracę, która daje radość. Nie o spełnione życie uczuciowe. Nawet nie o miłość, która podobno wszystko wybacza. Więc o co? Konkurs recytatorski. Eliminacje dzielnicowe. Jakiś zapomniany przez show biznes dom kultury. […]

O sroce białoboce

Sernik mi ostatecznie wyszedł, choć praca nad nim, ten cały proces twórczy, mnie nie porwała. Już się nawet martwiłem, czy nie odkryję swojego kolejnego talentu, który w połączeniu z pisaniem, deklamowaniem, krawiectwem i rozśmieszactwem, całkiem oderwałby mnie od życia. Przecież ja bym nie poprzestał na byle babie! Ja bym od razu poleciał w stronę rzeźby […]

O tym, że Talia się śmieje

Wbrew pozorom, rzadko mnie co śmieszy. Szczególnie nie śmieszą mnie komedie. A ze wszystkich komedii najbardziej nie śmieszą mnie te grane w polskich teatrach. Dlatego po „Central Park West” w Teatrze 6.piętro nie tylko nie spodziewałem się naderwanych mięśni brzucha, ale wręcz ich martwicy. Ostrzyłem sobie za to pazury. Bo spod tych szponów miało wyjść […]