O notorycznych brakach w segmencie chatek z piernika

Czy ktoś mógłby tym oszołomom z magazynów wnętrzarskich powiedzieć, żeby dali se siana i nie wciskali ludziom kitu? Nie ma w całym mieście stołecznym Warszawa i jego przebogatej ofercie handlowej ani wieszaka w kształcie poroża, ani futrzanego obicia na drzwi w kolorze lekko musujący róż. Nie ma nawet głupiej drewnianej drabiny jednostronnej czy sieci rybackiej […]

Pastorałka

Nastrój świąteczny kończy się u nas gdzieś w połowie grudnia. Wtedy matka odurzona reklamami coca-coli, poinstruowana serialami, wstaje od telewizora i mówi: – W tym roku u nas będzie tak samo! Żadnego oglądania telewizji, żadnego uciekania do swoich pokojów. Będzie czekanie na pierwszą gwiazdkę, śpiewnie chórem kolęd, czytanie ewangelii, talerz dla nieoczekiwanego gościa i dwanaście […]

O tym, że już za chwileczkę, już za momencik

Z całego tygodnia najlepszy jest piątek. A z całego piątku najszczęśliwszych jest tych dwadzieścia kilka minut jazdy autobusem. Wiadomo: wolność! Wolność i swoboda! Czujemy się jak ta rezerwa, która wraca do cywila po czterdziestogodzinnym poligonie. O, jak my wtedy kochany życie! Jak my bardzo pogodzeni jesteśmy ze sobą i światem! Zaraz przecież wszystko się odmieni. […]

Kto nie będzie jeździł koleją

Naprawdę starałem się. Najpierw udawałem, że nie widzę. Potem, że tolerancyjny jestem, ekologicznie oświecony, odporny na gospodarskie uprzedzenia. Próbowałem nawet oswoić, zaprzyjaźnić się, podejść personalnie. Przecież Eugeniuszem Karolem nazwałem tego dużego, co na desce klozetowej każdego ranka mnie witał. Marią Luizą ochrzciłem jego małżonkę, starą karaluszycę, występującą nieco z boku, na spłuczce. Taś, taś, wołałem, […]

O narcyzie

Wiesz, mówię do Rumsztyk, nawet gdyby nikt nie zaglądał do tego mojego bloga, ja i tak bym go czytał. Czasem to nawet lubię sobie zrobić z nim taki chłopacki wieczór. Przewertować jeszcze raz w całości, od początku. Popieścić się, poprzytulać. Żadnych wrogów, żadnych nieprzyjaciół. Tylko ja i mój blog. To lepsze niż onanizm. Na przykład […]

O syzyfowej pracy

Dlaczego jest tak, że jak tylko jedna kreatura zniknie z powierzchni ziemi, zaraz na jej miejscu pojawia się następna, jeszcze gorsza? Wielkiego Wychowawcę szlag trafił, więc wydawało się, że teraz czeka nas nagroda za lata poniżania. Nastąpi ogłoszenie wyników, zamiana łapci na pantofelki i huczny ślub z wybawcą. A potem to już tylko miła atmosferka, […]

O krytycznym przeglądzie komnat

Zamówionego hydraulika średnio interesowały rury. Od razu wparował do pokoju, przez chwilę się rozglądał, po czym zrobił kwaśną minę na widok parkietu: – Ja to jednak położyłbym panele. Taki panel, proszę pana, mocny jest. Dziecko przejedzie rowerkiem, żona tacę upuści, teściowa o próg się potknie, a panel nic. Możesz pan szczać i srać, drwa rąbać i ognisko […]

O liście w butelce

Wyszedłbym już z norki. Poznał kogoś, wplątał się w jakieś amory, pokiział-miział. Zaskoczeni? No, cóż, ostatnio czuję się trochę tak, jakbym przedawkował samego siebie. Znajoma, spełniona uczuciowo-relacyjnie, w odpowiedzi na te moje nieśmiałe pojękiwania, z grubej rury strzeliła mi kazanie. Powinienem, mówi, mieć pretensje do samego siebie, skoro wszem i wobec deklaruję, że dobrze mi […]