O tym, jak być Romuluskim

Może trochę się pośpieszyłem z kupnem mieszkania? O ile fajniej byłoby mieszkać we Włoszech. Dajmy na to w Wenecji. Albo Pizie czy Lukce. Albo w jakimś innym, średniej wielkości miasteczku. Mieć ogródek na dachu kamienicy. Biec na niego wczesnym rankiem z filiżanką cappuccino i laptopem. I niech wtedy ktoś gra na puzonie. I niech biją […]

O w czepku urodzonym

Sobota wieczór… Pawilony na tyłach Nowego Światu. Stoję sobie z kuflem piwa na ciągu pieszo-jezdnym. Aż tu nagle, wprost pod moje nogi podjeżdża radiowóz. Spojrzenie policjantów jest jednoznaczne: chodzi o mnie. Właśnie mnie sobie upatrzyli, właśnie mnie chcą najbardziej. I teraz, ręce do góry, nogi szeroko, będą mi wypisywać mandat za spożywanie alkoholu w miejscu […]

O sąsiadach

Pomału zaczynam orientować się w życiu klatki. Obok mnie mieszka starsza pani, która się boi i nikomu nie otwiera. Wiem, bo próbowałem pożyczyć śrubokręt, w momencie, gdy przy skręcaniu łóżka całkiem zawiódł pilniczek do paznokci. Naprzeciwko żyje trzyosobowa rodzina. Ojciec, siwy z brodą, ciągle gdzieś lata. Matka za to jest tych przemykających się, nie rzuca […]

O Gulliver tour

Konfrontacja z miasteczkiem powiodła się. Wszystko okazało się mniej straszne niż się zapowiadało. W ogóle mniejsze. Park mniejszy, szkoła mniejsza, mniejsi ludzie na mniejszym rynku. I mateczka, machająca mikrochusteczką na powitanie, też malutka. I kuzynki tycie-tycie. Wszystko nagle stało się rozbrajająco zabawne. Jak wyjęte z pralki stare, nielubiane swetry, przez pomyłkę nastawione na 90 stopni. […]

O legendzie w czerni i bieli

Jest taka strona, http://mapa.sokolowpodl.pl/ , po odwiedzeniu której przeżyłem prawdziwy szok. To portret pamięciowy miejsca, którym powinienem się już dawno zainteresować, bo przecież jest dla mnie pierwotne. Aż dziw, że mnie, takiego lubującego się w ciągach znaczeń, jak dotąd to zgłębianie przeszłości nie kusiło. Choć przeżyłem w opisywanym zadupeńku dwadzieścia lat, a urzędowo to nawet […]