O zasadzce

Rumsztyk twierdzi, że wpadła na trop afery. Jest gotowa przysiąc, że wyniuchała na cmentarzu w Amsterdamie, a zaraz potem jeszcze na stacji benzynowej w Hadze dwóch gości w kapeluszach (słomkowe, lamowane, kurpiowskie), którzy zmawiali się, aby odrzucać wszystkie smsy słane na mój blog. A nie mówiłam? – mówi Rumsztyk. Rzeczywiście, tyle razy mnie ostrzegała, żeby […]

O Matołku

Znowu mam poczucie, że właśnie przychodzi sądny dzień. Oto stanie się światłość i odsłoni ewidentne fuszerki, niedociągnięcia i braki. I teraz to już, nie ma bata, nie poradzę sobie! I nie chodzi mi bynajmniej o Bóg wie jak spektakularne unoszenie się na czarodziejskim dywanie, budowanie chaty z piernika czy rozmnażanie kołaczy. Nie myślę też o […]

Z wywiadu doktora Paj Chi Wo

W grypie jest coś oczyszczającego. Jakby się wreszcie ktoś nam dobrał do rdzenia, do kości samych i kazał wytrząść z siebie wszystkie pierdoły. Ambicje zawodowe – fru! Kompleksy towarzyskie – sru! Przeżywane w nieskończoność traumy – adieu! Na koniec pozostaje to, co najważniejsze: kawał mięcha, trochę płynów i stała dawka elektryczności. Poza tym chyba już […]

Historie matrioszek w ujęciu ikonograficznym

Napisano książkę. Reportaż biograficzny. Nie spodobał się. Krytyka rzuciła się na renomowaną w pewnych kręgach autorkę, zarzucając jej nierzetelność, brak obiektywizmu, insynuacje. Rodzina jednej z opisanych postaci zagroziła sądem. To ci dopiero! Tymczasem z obwoluty nadal patrzy niczego nieświadoma pisarka. Jej czupryna wciąż artystycznie rozwiana. Ręce uniesione do góry, wplecione w kruczoczarne włosy. Z przegubu […]

O Cerberze, starszym specjaliście

Od miesiąca mamy nowego Szefa Szefów. Więc jak Urząd długi i szeroki przeszliśmy wszyscy na szept w mowie i na wielkie litery w piśmie. Nawet Wielki Wychowawca jakby zmizerniał, wygrzeczniał, w omnipotencji swej skarlał. Przeczekuje. My też markujemy zespołowe zgranie, a gdy trzeba samoorganizację. I pewnie by się tak działo dalej, i pewnie nic by […]

O trudnościach z odnalezieniem wehikułu czasu

Przechadzając się po alejkach Empiku nadziałem się na dział prasy polityczno-społecznej i ku mojemu zdziwieniu doznałem gwałtownego impulsu. Po chyba dziesięciu z górą latach wziąłem do ręki „Tygodnik Powszechny”! Ależ to się zmieniło! Małe, poręczne, kolorowe… A jednak natle innych gazet, zarazem jakieś takie nieapetyczne… Jak zasuszony eksponat archeologiczny. Jak kurczące się, ziemiste relikwie świętych. […]