O samo(wyłącznie)chwale

Powoli zaczyna mnie wkurzać sytuacja ciągłego niedorozwoju. Której towarzyszy okoliczność wspierania się na podejrzanych autorytetach, domagania się ich uwagi, aplauzu: proszę panią, czy dobrze powiedziałem „e”? A głos, zauważyła pani, jaki się niski zrobił? Nie? Nie zauważyła pani? A tak się staram, a tak codziennie ćwiczę, noce zarywając. Bo ja, proszę panią, pani uważnie słucham. O, widzi pani, z jak odpowiednim zaangażowaniem na znak rozumienia pani głową kiwam? A pauzę w tym wierszyku o kotku, co zbił jajeczko, odpowiednią zrobiłem? A ręką, nogą dobrze pomachałem? A butki mam ładne, a grzywkę równo na prymus-lizuś-glancuś przystrzyżoną?

A jakby pani było mało, to chcę jeszcze nadmienić o innych talentach mych bezliku: piszę blog, robię świetny sernik, wyszywam. Jestem specjalistą od prasowania rękawów koszul. Osiągam wyżyny mistrzostwa w kserowaniu. Mam najlepsze wyniki w gapieniu się przez okno. Bilokacji, lewitacji i palpitacji nie liczę.

Och, przytul mnie wreszcie, prukwo stara, wesprzyj, jakąś adnotację bardziej spersonalizowaną wpisz do dziennika. Na przykład: „niebywały talent”, „chuchać i dmuchać”, „najpiękniejsze „e”, jakie słyszałam w życiu”. Mam 33 lata i takie zdawkowe byle co mnie nie mobilizuje. Bo papiery zabiorę, płacić przestanę.

O, teraz dobrze. Bardzo dobrze. Dostatecznie.

2 comments on “O samo(wyłącznie)chwale

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.