O cieniach na prześcieradle

Tak, tak, wiem, wiem. Deklarowałem jedynowładztwo, dzieworództwo i rozmnażanie się przez pączkowanie. Muszę jednak na jakiś czas przestać zgrywać Zosię Samosię, bo się sprawy za daleko we mnie posunęły. Przyszła kryska na matyska. I to w najbardziej smarkatym wydaniu. Sprawa mianowicie wygląda teraz tak, że średnio pięć razy dziennie się zakochuję. Nieważne są przy tym […]

O skarbach

Powiedziałem wyraźnie: ma być prostokątna, z więcej niż jednym zdjęciem. Dobrze gdyby się znalazł na niej napis i herb. Odrobinę kiczowata. …Od jakiegoś czasu próbuję zrekonstruować kolekcję kartek pocztowych z dzieciństwa. Ciężko mi idzie, bo widokówki już nie takie jak kiedyś. Dziwaczne kształty, jakieś odblaski i wciśnięta bez związku z tematem goła babka na tle plaży. I […]

O chiromancji

Jednak nie mam nadciśnienia. Pod tym względem jestem dziarskim staruchem, niczym to sześćdziesięcioletnie ciacho z reklamy Benecolu. Ale głowa dalej boli. Moja lekarka jedynego kontaktu bezradnie rozłożyła ręce, ale ponieważ miała tego dnia gest, wypisała mi plik skierowań do neurologa, dentysty, okulisty, optyka, hipochondroznawcy, szeptuchy dyplomowanej, bio radio energo coś tam i doktora House’a. – […]

O dylematach Piotrusia Pana

Nie chce mi się już być pisarzem. Teraz mam nową fascynację: zamierzam zostać mistrzem olimpijskim w skoku przez konia! Już zgromadziłem zapasy pudru, co się tak fajnie lepi do rąk i ćwiczę rozwarcie nóg. Ale śmiesznie! Ciekawe na jak długo starczy mi zapału? Przecież ze wszystkim bywało podobnie: ze zbieraniem pocztówek, kupowaniem pasków i butów, […]

O prawie balu

Dziwna rzecz przydarzyła mi się na weselnym parkiecie. Tańczę sobie skocznie i wesoło, przemierzam salę w tę i we w tę, gdy nagle na oczach widowni Ktoś mi zachodzi drogę. Ja na to robię uciekaj myszko do dziury, bo cię dopadnie kot bury. Nieprzyzwyczajony bowiem jestem. Potem jednak znowu wracam na parkiet i znowu ten […]

O tym, że ja tam byłem, miód i wino piłem

Niesamowite. To już czternaście lat! Od czternastu lat, czyli przez blisko połowę życia, utrzymuję regularny kontakt z tą samą grupą! Zrobiliśmy wspólnie sześć przedstawień (plus wielce udane jasełka), dzieliliśmy się opłatkiem na bodaj dziesięciu teatralnych wigiliach, piliśmy na niezliczonej liczbie imprez. W międzyczasie powiększyliśmy swoje grono o kolejne osoby, które jako małżonkowie, żony, sympatie dołączyły […]

O lichu

…Ożeż w mordę! Okazuje się, że mam w sobie małego Jarosława Kaczyńskiego. Tupiącego nóżkami, trzaskającego drzwiami, obrażonego. Nieufnego, węszącego wokół spiski, wytaczającego armaty przeciw urojonym oprawcom. I bardzo samotnego w swoim gabinecie prezesa.   Trzeba się teraz nad nim pochylić, przytulić, upieścić i odsunąć od władzy.

O teatrzyku małego widza

O Boże, jak ja bym chciał być Krystyną Jandą! Mieć długie nogi w czarnych rajstopach, a do nich odblaskowe szpilki. Bujać się efektownie w fotelu przez godzinę czterdzieści pięć minut i prezentować zgrabnie napisane oraz samkowicie zagrane dramaciki. Wreszcie stanąć w pełnym świetle na środku sali i zebrać cały spływający zewsząd blask. A w dziewiątym […]