O tym, że do przebierania w popiele pilnie, od zaraz

Przedwczoraj  uwolniono mnie od komputera i kazano umyć baner. Przypomniało mi się zaraz jak we wcześniejszej robocie dyrektor zabrał mi narzędzie pracy i wygnał spod drzwi wejściowych słowami: U mnie w firmie magister nie będzie grabił liści! Poleciałem potem przekazać maksymę kierownikowi, a ten mnie skierował na głębokie zaplecze, z dala od oczu dyrektora, skręcać […]

Dla Ananke

Niech was nie zmylą moje nieustanne narzekania na monotonność żywota. W gruncie rzeczy jestem bardzo przywiązany do swoich dni świstaka…  Przed wakacjami z powodu remontu zamknęli mi przystanek. Musiałem więc wysiadać wcześniej. Jednak żeby zrobić zakupy nadrabiałem drogi. Okrążałem swoją chatkę szerokim łukiem i szedłem jeszcze spory kawał do Bomi, choć po drodze mijałem całkiem […]

O cichej tęsknocie za troglodytami

Mijam ich zawsze, kiedy zdarzy mi się później wrócić do domu. W określonych godzinach stoją między śmietnikiem a trzepakiem, jakby to była ich pora trzymania warty. Ubrani jednakowo, ostrzyżeni jednakowo, w zachowaniu seryjni. W spracowanych rękach dzierżą wieczorną porcję piwka. Niekiedy błąka się przy nich jakiś amstaf. Nagle zza zakrętu wyłaniam się ja. Dziwny, cudaczny, […]

O wyjściu z Szuflandii

Ależ ja jestem naiwny. Myślałem, że powołanie Mojego Państwa będzie przełomem w historii stosunków międzynarodowych. Tymczasem na podobny pomysł już od średniowiecza wpadło kilka tysięcy osób.  W 1971 roku artysta (!) Edwin Lipburger postawił na swojej działce kulisty dom. Wobec sprzeciwu inspektora budowlanego w 1976 roku ogłosił powstanie niezależnej Republiki Kugelmugel. W międzyczasie postarał się […]

O Nike, która się waha

Ta rączka, którą na fotografii widzicie uniesioną w zwycięskim geście, powoli opada. Ta minka wyzywająco radosna gdzieś na dnie oka, zgodnie z prawem optyki, sukcesywnie przekształca się w swoje przeciwieństwo. I co zabrzmi jak bluźnierstwo: ta korona też jakby z lekka kłuje już cierniem w ciemię.   Nie wiem, naprawdę nie wiem jak z tego wybrnąć, […]

Ele mele dudki

Wszystko wskazuje na to, że mam nadciśnienie. Ryzykuję zawałem, jeśli nie ograniczę chlorku sodu, czasu przed komputerem i stresu.  Łatwo powiedzieć. Jestem przecież po uszy zakopanym w plemiennych lękach synem tej ziemi. Niby się odcinam, niby oprotestowuję, niby obśmiewam zbiorowe neurozy, ale to w gruncie rzeczy tylko taka poetyka. Wystarczy, że mi  skoczy sól, a […]

O wywoływaniu ducha

Jakoś tak drepczę ostatnio w miejscu.   Najpierw odbębniam, co trzeba. Przez osiem pracowniczych godzin odliczam czas dzielący mnie od fajrantu. Bo to przecież tylko taki wstęp. Życie pełną piersią dopiero się zacznie. Jeszcze tylko trzy godziny, jeszcze dwie, już tylko jedna. Ale gdy nadchodzi upragniona wolność, przychodzę do domu, siadam na brzegu łóżka i tulę […]

O długo oczekiwanym katharsis

Wszyscy mówią „wstyd”, „żenada”, „ośmieszanie się”. A mi się podoba to, co dzieje się na Krakowskim Przedmieściu. Naprawdę. Serio.   Mam wrażenie, że w końcu naród przemówił swoim głosem. Wyciągnął spod dywanu brzydkie rzeczy, wmiecione kiedyś pod spód dla świętego spokoju. Bez cytatów z encyklik, bez podpierania się autorytetami, bez oglądania się na ornaty, haftowane piernaty, […]

O orędziu

Drodzy Rodacy. Jesteśmy świadkami wiekopomnej chwili. Przed nami droga trudna i żmudna, ale jakże pełna niespodzianek. Będziemy najlepsi. Będziemy wiele wiedzieć i dużo umieć. Odważymy się na zapomniane marzenia, odnajdziemy się w najkłoptliwszych sytuacjach. Będziemy pisać wiersze i śpiewać pieśni. Będziemy dużo zarabiać, mało pracować. I nie będziemy się bać, bo bać się nie będzie […]

O moim Ekskaliburze

Kiedy śledziłem wydarzenia na Krakowskim Przedmieściu, doznałem nagle olśnienia. Ja cię sunę, przecież to może być niezły patent na wszelkie niepowodzenia, kryzysy i sytuacje bez wyjścia!   Dajmy na to, znowu spóźniam się do pracy. Wzywają mnie na dywanik, wymachują przed nosem aktami, grożą dyscyplinarką. A ja do nich z krzyżem. Ha! I co mi teraz […]