O nieodgadnionych kierunkach amorowej strzały

Ktoś się znowu odezwał, ze spóźnionymi deklaracjami zgłosił się w środku nocy. Zaskoczył czułością w formie esemesowej, po latach milczenia wpakował się pod kołdrę zapewnieniem telefonicznym. Powinienem w podskokach wyskoczyć z pościeli, hołubca z radości wywinąć, że wyszło na moje. Było nie było, omal nie popadłem w obłęd, omal nie wpadłem do psychiatrycznej dziury z […]

O tym, że w żłoby dano

Frustrujący jest marazm. Kiedy żadne wiatry nie wieją w pożądanym kierunku, nic tylko siąść na brzegu i płakać. A przecież jesteśmy świetni! Przecież tacy zdolni i nietuzinkowi. Lepszego losu godni.   Ale zmiana też nie zawsze bywa zadowalająca…  Aśka przysłała mi link, który dotyczy castingu do programu satyrycznego. – Wiesz, te twoje wpisy są takie śmieszne, […]

O Wielkim Słońcu nad Diamentowymi Górami

Wszyscy się dziwią, kiedy mówię, że oglądam mundial. Że jak to? Ja, taki zatwardziały indywidualista, programowo metroseksualny, oddaję się samczej rozrywce dla mas?  Kiedy mi naprawdę dobrze się przy meczu szydełkuje, paznokcie piłuje, mizerię na twarz nakłada. Przy czym kątem oka, spod bogatego w siarkę ogórka, przez dziurę w koronce, coś mi się czasami udaje […]

O drugim z trzech żyć

Mignęło wam kiedyś przed oczyma całe życie? Pierwszy becik, pierwsze od matki baty, pierwszy pocałunek, pierwsze bezrobocie? Potem dłużyzny młodości chmurnej i durnej, by wreszcie dojść wspomnieniem do ostatniej randki, ostatniej niedzieli tej? Mnie się to przydarzyło przedwczoraj, kiedy znalazłem się w sytuacji wielkiego zagrożenia. Nie, nie spadała na mnie cegła, nie ścigały mnie zbiry, […]

O gospodzie

Wizyta w „Paranie” przypomniała mi inną knajpkę.   Gdzieś na Nowogrodzkiej jest bar, który w żaden sposób nie zapowiada sobie właściwych atrakcji. Nietrudno go ominąć, bo z zewnątrz przypomina przybytek dla nadzianych emerytów z Niemiec. Łatwo się też z niego wycofać po pośpiesznym wejściu. W swoim klimacie ma bowiem coś z wykopaliska gastronomicznego. Późny PRL, głęboka […]

O tym, że jednak gumijagody

Można poczuć się wyobcowanym na wiejskiej procesji, ale można też w wielkomiejskim przybytku kultury wysokiej.  Przyjaciółeczka Gaba (obiecałem, że przedstawię ją tutaj jako filigranową blondynkę) zaprosiła mnie na otwarcie wystawy fotograficznej, którą jacyś jej znajomkowie organizowali. Zgodziłem się. Trzeba się pokazywać, bywać. Nie można szlajać się wyłącznie po pubach. Zresztą przyda mi się ta wizyta […]

O zbyt długiej uczcie w Królestwie Dunwyn

Cały ostatni weekend miałem wielką zwyżkę mocy. Byłem królem parkietu, mistrzem ciętej riposty, zdobywcą wielu serc. Szło mi idealnie w kalamburach. Wielokrotnie bisowałem na karaoke. Z godziny na godzinę powiększałem grono słuchaczy opowieściami komicznymi, tudzież łzawymi. Mało tego. Czułem, że tylko kwestią czasu jest osiągnięcie wielu innych, wcześniej niewyobrażalnych dokonań. Widziałem siebie zdobywającego puchar afrykańskiego […]

O całkiem nienowych szatach cesarzy

Trzech ich wsiadło. A gdy tylko zagospodarowali szczęśliwie wolny tył autobusu, ich oczodołom ukazał się najrozrywkowszy widok. Zupełnie gratis, bez abonamentu, w cenie biletu jeno. Oto na przeciwnym siedzeniu: atrakcja turystyczna, przybysz z kosmosu, objazdowe dzieło sztuki cyrkowej. – Te, Walduś, popatrz, jaką ma torebeczkę… – A trampek widziałeś, ja pierdziu! – Ale się odwalił, […]

Podanie ludowe

Trochę za dużo czasu zmitrężyliśmy z Rumsztyk nad porannym wstawaniem i dlatego spóźniliśmy się z rozpoczęciem grilla. W końcu jednak idziemy przez wieś w tych naszych podkoszulkach dewizowych, tatuażach wielkomiejskich, fryzurach aerodynamicznych, w klapkach przez światowych dyktatorów narzuconych. Do parku się zbliżamy, przez ulicę już przejść mamy, gdy  nagle… procesja!   A jednak to prawda. To […]