O Plastusiu

Wiecie dlaczego w Polsce nie powstają autostrady? Dlatego że urzędnicy są zajęci tworzeniem laurek, życzeń, listów pochwalnych, gratulacyjnych, przeprosinowych i okolicznościowych swoim szefom. Zapamiętajcie zatem sobie, problematyczni obywatele: Rzeczpospolita ma ważniejsze sprawy! Szczególnie przed świętami.   Dziś wycinałem. Ele mele dutki, Urząd nasz malutki. Raz, dwa, trzy, wycinasz ty! Czyli… ja. Wolą przełożonych zostałem oddelegowany na […]

O tym, że na tapczanie leży leń

W czwartek wylał się szampon. Lepka plama najpierw pokryła całą półkę w łazience, po czym zesztywniała. Dziś (poniedziałek) zeschnięta skorupa head & shoulders już upodabnia się do wzoru glazury. Ciekawe jak długo zamierza tak sobie bezczynnie twardnieć? Ja jej przecież nie sprzątnę. Nie mam na to siły.   Na nic nie mam siły. Ani na zmywanie, ani […]

O tym, że Czerwony Kapturek to za mało

Bardzo kibicowałem filmowi Jacka Koprowicza. Modliłem się, aby wszystkie negatywne recenzje, które wcześniej zdążyłem przeczytać, były pomyłką zawistnych krytyków. Niestety, mieli rację. Wydaje się, że reżyser tak się przejął swym świetnym pomysłem, że na jego realizację inwencji już mu nie starczyło. Szkoda.    Sam pogrzeb, którego nie było, dawał wiele możliwości. Oto w 1988 roku […]

Sto lat dla wróżki Ivo!!!

Opisać Ivkę w jednej notce? Niemożliwe. Tu trzeba pięciu opasłych tomów, aby zmieścić bogactwo charakteru, mnogość grymasów twarzy, niezliczony ciąg wydarzeń z jej udziałem. Tu by się raczej zdał Kraszewski, co w kałamarzu swym dość inkaustu, długodystansowego samozaparcia i zero pisarskiego egocentryzmu miał. On by potrafił stworzyć biografię na 1 800 000 znaków. Bo tyle […]

O tym, co się zdarzyło po drugiej stronie lustra

Śniło mi się, że byłem Romanem Giertychem.   Siedziałem w restauracji. Właśnie skończyłem karpia po żydowsku. Zostało mi jeszcze trochę czasu do otwarcia kancelarii czy też otwarcia konferencji, więc dla zabicia czasu powolutku pogryzałem sobie macę i popijałem pejsachówkę. Nagle coś w drugim kącie sali zwróciło moją uwagę. Podszedłem bliżej i przy jednym ze stołów rozpoznałem […]

O zamku

To wcale nie koniec poprzedniej notki. Nie ma tak dobrze, nieszczęśni czytelnicy i radiosłuchacze…   Ponieważ nie przedłużyłem zwolnienia, poszedłem w poniedziałek do pracy. Wystarczyło kilka przechadzek po schodach i parę reakcji na „Marcin, do szefaaaa!!!”, a we wtorek zaczęło mnie boleć. Zaczerwieniło się to, co dawno zbladło. Spuchło, co już się spłaszczyło. Jeśli z powrotem […]

O antyczarach świątecznych

Ludzie dzielą rok na czas po Bożym Narodzeniu i po Wielkanocy. Od czasu do czasu pochylają się z czułością nad jakąś babcią, dziadkiem, kobietą, debiutującą wiosną. I wszystko. Ja sam nie wiedziałem, jak wielkie jest zatrzęsienie innych, dziwnych świąt. Swoje kartki w kalendarzu ma sekretarka (25 stycznia), teściowa (5 marca), gej (15 maja), dziwak (7 […]

O Echu

Co jakiś czas, mniej więcej co pół roku, nawiedzają mnie w środku nocy. Głuche telefony.   Do niedawna byłem przekonany, że to Stara Miłość. Choć dawno wszystko podsumowała, kreską grubą oddzieliła, w czulej mogile pogrzebała, na wszelki wypadek, żebym jej nie uciekł za daleko, trzyma mnie jeszcze na telefonicznej smyczy. Dryń, dryń! „Co tam u ciebie? […]

Kadłubkowe historie

Moje Państwo zapragnęło nagle granice rozszerzyć, na wielkie przestrzenie dziejów się otworzyć, praprzyczynę znaleźć. Może to w micie założeniowym kryje się zagadka teraźniejszości i dalszych ścieżek Państwa Mego podpowiedź? Może przodek właśnie da mi wskazówki jakieś: gdzie jestem, skąd zmierzam, za czym podążam?   Nasamprzód w nazwisku szperam. Sylaby rozbieram, semantycznej obróbce poddaję jego całość. Wrzucam […]

O tym, że pan Hilary szuka ratunku

Nie mogę znaleźć skarpet. Granatowych w białe paski. Były stare, poprzecierane, od dawna nieużywane. Gdyby mnie coś nagle ni z tego, owego nie tknęło, by sięgnąć, gdzie wzrok nie sięga, pewnie bym nawet nie zauważył ich braku. Teraz jednak, gdy jasno przed oczami stanęło, że ich nie ma, lądują na szczycie listy ulubionych.   W nich, […]