Sindbad – reaktywacja

Zdarza się często tak, że do najprostszych rozwiązań dochodzi się wyjątkowo długą i krętą trasą. Zamiast podróżować tam, gdzie spełnienie, sięgać po swoje, człowiek zbacza z kursu, dryfuje, wpada na skały. Po latach obniżania poprzeczki, okazuje się, że siedzi gdzieś zakopany w mule na brzegu jakiejś Syberii, na którą sam się zresztą zesłał. A wszystkie […]

O Skarżypycie

Obiecałem sobie przed inicjacją w blogosferę, że nie będę wylewał w internecie pomyj na żyjących znajomych. Żadnych pretensji, skarg i żali dla chwilowej ulgi. W końcu się pogodzim, a smrodek zostanie i będzie się ciągnął przez eter cały za dobrze zapowiadającym się pisarzem. Cóż, kiedy nie mogę… Właśnie mam znowu kilka dni wolnego. Co za […]

Z drugiej strony strony

Jeśli myślałem, że wysłanie swoich tekstów do wydawnictwa, zakończy nieciągnącą się erę poprawek, to byłem w błędzie. Bo znowu dłubię. Najpierw była ulga. Nareszcie. Ręce precz od klawiatury i niech się dzieje wola nieba i wydawcy. Potem ręka nerwowo sięgnęła po słuchawkę i się dowiedziała, że znowu może, bo w wydawnictwie restrukturyzacja. Całe szczęście, bo […]

O tym, że ołowiany leży w polu martwy, ale dumny

Z okazji rocznicy wybuchu II wojny światowej wybrałem się do kina. Nie było to ani Westerplatte, ani Hubal, ani Katyń, ale Zniknięcie Erika Poppego. Solidne kino psychologiczne z delikatnymi motywami religijnymi. Wiarygodny, nieoczywisty, głęboki film o mistrzowskiej kompozycji. Była to dość ożywcza odtrutka na tę całą wesołą fetę z okazji wybicia pięćdziesięciu milionów ludzi. Zabrakło […]